księga gości


2010
luty
styczeń
2007
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



olaboga bloguje...

2010-02-05 18:53:40
2
Pierwszy (prawie bezpośredni) kontakt - 150 zł.

No więc oglądamy to, co w budyniowym slangu, używanym w niektórych kręgach, zwie się fasolką. Ciemna plamka na zaszumionym tle. Jedna. - To ile to już komórek? - pytam doktor K., która umożliwiła mi to pierwsze spotkanie z lokatorem mojej macicy. K. zamiera z długą i wąską końcówką w dłoni, dopiero co wyciągniętą z wnętrza w/w: - Jedna. - odpowiada. - Drugiej nie widać, ale może się jeszcze pokaże.

Wyznacza termin kolejnego spotkania (za dwa tygodnie), wypisuje tonę lekarstw, zabiera się do wypisywania L-4. Protestuję histerycznie, ale nic to nie daje, mam się dać dobrowolnie zamknąć w domu na dwa tygodnie.

M. z dalekiego kontynentu pisze, że powinnam się przestawić na tryb hibernacji, a pomóc ma mi w tym wyobraźnia, podjudzona śnieżnym widokiem zza okna. Problem w tym, że widok śniegu mnie nie kołysze, a wręcz przeciwnie: bodźcuje. Ech.

Emocjonalnego kisielu po pierwszym spotkaniu nie zauważam. Jestem fasolo-odporna?

skomentuj (0)

2010-01-31 22:32:25
1
13,60 - cena mokotowska. Szeleszczące opakowanie, poranny sssstrumień, pięć minut, dwie kreski.

End of beztroska?

Myślę, że będę tu częściej zaglądać.
skomentuj (0)


odwiedzam
południową półkulę
plażę
wrocław
bergen
mandalay
kilimandżaro
buenos aires
pępek świata
myśliwiecką
też warszawę
park guell
niu jork
olsztyn plus okolice
manhattan
chłodną róg żelaznej
wetlinę
mt everest
kolumbię a nawet kambodżę
chongqing
koreę północną
dharamsalę
palolem
Lilypie Maternity tickers